126
Rugier, kiedy. Marfizę ujrzał we złem razie,
Skoczył, Tatarzynowi chcąc być na przekazie.
Miał po wolej, bo jeszcze nie przyszedł do siebie
Rodomont, jako w łeb wziął od niego w potrzebie,
I tak uderzył w szyszak Mandrykarda srodze,
Iż wnet ogłuszonego zostawił na drodze;
Rozciąłby go beł pewnie w te czasy na dwoje,
By miał swą broń, a on tak dużej574 nie wdział zbroje.