Iż go rzeka gwałtowna, las, przekop szeroki

Nie hamuje; wyniósł ją prawie pod obłoki.

A pierwej nie zawściągnął polotnego biegu,

Aż Sekwany głębokiej dopadł rączy brzegu,

Minął wojska francuskie, hetmana szockiego

I stanął przy namiocie króla granackiego.

6

Mandrykard z królem z Sarce długo ją gonili

Dnia onego, ale cóż, gdy nic nie sprawili.

Ledwie z daleka, ledwie tył sam upatrują,