Osierociałych ojców, dziatek małych łkania
Przebiwszy w lot powietrza tego subtelności,
Przyszły, gdzie Michał siedzi w niebieskiej jasności,
I zaraz te nowiny smutne powiadają,
Iż wojska nasze krukom, psom w pokarm zostają,
A jako pola wszytkie trupem się okryły,
A łąki krwie niezmierną moc ludzkiej wypiły.
35
Anielska twarz Michała wstydem czerwienieje:
Nie tak zstało się, jak chciał, mylą go nadzieje,