Tak rzekł, gorącą wewnątrz kolerą ruszony,

A potem Gradasowi pięścią wymierzony

Zadał ciężki policzek, iż z prawice jego

Wypadł miecz najkochańszy Orlanda zacnego.

Ten, co się nie spodziewał i nie wierzył temu,

By tak głupio miał się dać uwieść drugi swemu

Gniewowi, stał na razie i miecza pozbywa,

Który Mandrykard zaraz z ochotą porywa.

64

Srogiej zapalczywości jadem Gradas błyska,