Jako w ten czas Sakrypant raz ręką, raz nogą;

Widzi, iż sztuki ledwie gwałtowi pomogą.

80

Szabel swych z Serpentynem Ferat dobywają

Iśmiele w pośrzodek ich zarazem wpadają;

Król Grandoni, Izoler śpieszą się za niemi

Z wojska sarraceńskiego z ludźmi przedniejszemi.

Huk, zgiełk głośny z namiotu wypędził każdego,

Który przeszedł okopy obozu wielkiego.

Mandrykard też i Rugier zaraz przybywają,