Konia, kędy go stracił i czasu którego.

Ten powieda, a z żalu ledwie łez nie leje,

Na męskiej twarzy wszytek wstydem czerwienieje:

»Nigdy, królu, złodzieja, nigdy sztuczniejszego

»Nie widziałem, jako ten, co konia wziął mego.

»Zamyśliłem się, a on cztery kije włożył606

»Pod siodło: tak go ukradł, tak mię zdrajca pożył«.

85

Przyszła też i Marfiza na ten krzyk z drugiemi,

Gdy na Brunella Cyrkas skarżył przed wszytkiemi.