Słucha, na pięknej twarzy wnet się zasępiła,

Wspomniawszy, iż też swą broń dnia tego straciła.

Patrzy na koń, co ledwie nogami rączemi

Nie porówna w zawodzie z ptaki lekcejszemi.

Sakrypanta, którego przedtem nie widziała,

Poznawszy, zaraz ludzka chętnie przywitała.

86

Drudzy zaś, wkoło wielki co plac otoczyli

I chytrości świadomi Brunellowych byli,

Obróciwszy wzrok prosty i twarzy do niego,