Mandrykard też widząc to, już ciższym zostaje,

Puszcza gniew, hamować się towarzystwu daje.

110

Dwojakiem wstydem królik z Sarce zapalony

Twarz ku ziemi i swój wzrok trzymał pochylony;

Niefortunę cicho klnie, z wojska ustępuje,

Królowi i dziewczynie płochej nie dziękuje:

Nie chce, aby tam dłużej noga jego stała,

Gdzie w oczach zacnych mężów wzgarda go potkała.

Jedzie, a z ludu swego dwu tylko sług bierze,