Których staraniu zdrowie swe zleca i wierze.

111

Tak żalu nie mogąc znieść, byk odchodzi srogi,

Gdy ostre utopiwszy w niem kilkakroć rogi,

Wyrzuca go od stada spółmiłośnik jego;

Ten wstydem zjęty, lasu szuka pochmurnego

I tam położywszy bok na piasku skrwawiony,

Gniew z rykami pospołu puszcza w różne strony;

Nie cieszą go z pastwiskiem najchłodniejsze źrzódła:

Wskróś wstyd, ból, srom, miłość haniebnie go zbodła.