Gryzie się jednak srodze, iże w oczach jego
Konia wzięto, a bronić on nie może tego.
Milczy, sposobniejszemu puszcza to czasowi,
Teraz ku przyszłemu się gotuje bojowi.
Ale Sakrypant, inszej co nie ma przeszkody,
Żadną miarą upuścić tej nie chce pogody:
Udał się prosto po niem i stóp naśladuje,
Które między inszemi świeższe upatruje.
114
I jużby go beł pewnie tam dopadł zarazem,