Tem czasem wieczór nadszedł późny i każdego

Do stanowiska odyść przymusza własnego.

130

Król z Algieru, kiedy się noc dobrze skłoniła,

Czarne i ślepe wszędy powietrze czyniła,

Od chłopa beł proszony z tamtej wsi jednego,

Aby został i chęcią nie pogardzał jego.

On konie słudze dawszy, do stołu się śpieszy,

Pokarmem głodny nieco i winem się cieszy,

Winem, które do smaku tak mu przypadało,