Od wybladłych i strachem twarzy napełnionych,
Na podwórzu wielkiego zamku zgromadzonych.
13
Po przestronych pokojach i salach wołania
I wrzaski i niewieście słychać narzekania.
Białegłowy żałosne wszędzie się mięszają
I zapamiętawszy się, po domu biegają,
Ojczyste swoje łoża i miłe podwoje
Ostatnie14 obłapiając, już jako nie swoje.
Do tego było przyszło, kiedy z przebranemi