Jednego o kamienny słup uderzył czołem,

Że mu się mózg rozpierzchnął po powietrzu kołem,

Drugiego wziął za piersi i tak mocno potem

Cisnął jem, iż za mury spadł wśród miasta lotem:

Dopiero wziął zimny mróz mieszczany za boki,

Kiedy widzieli, że ten leciał pod obłoki.

7

Byli ci, co się bali, aby beł przez mury

Nie skoczył Gryfon, inszej nie szukając dziury.

Więtszy tam strach nie mógł być, kiedyby beł hurmem