»Beł młodzieńczyk w gospodzie, co czasu przeszłego
»Służył, u gospodarza w Walencie onego;
»Z dzieciństwa w tej panience kochał się i ona
»Miłością była k niemu z pierwszych lat wzruszona.
»Postrzegł ją, jako prędko z niemi przyjechała —
»Czegóż miłość nie widzi, choć ślepą została? —
»Lecz z podejrzeniem zgiełku bojąc się jakiego,
»Przywitanie odłożył do czasu pewnego.
57
»Aż gdy goście odeszli, wnet się dowiaduje,