Zawsze jednak twarz tam niósł i czoło wspaniałe,

Gdzie słońce, znikając nam, zachodzi zbrudniałe.

Tak idąc, wpadł na dróżkę, co z obu stron miała

Przepaść, a dwom z trudnością mijanie dawała.

52

Ledwie się na niej ujźrzał, alić dwaj chłopkowie

Idą, tych poprzedzają, drwa niosąc, osłowie.

Pojrzawszy na Orlanda, jako szedł, nagiego

I na zarosłą brodę, głowę, piersi jego,

Domyślili się snadno, iż rozumu mało