We łbie; zaczem nań krzyknąć obiema się zdało,

Aby lub to w zad poszedł lub ustąpił z drogi,

Jeśli nie chce wpaść w przepaść, w on wąwóz tak srogi.

53

Orland nie odpowiada na ono wołanie,

Tylko ognistem wzrokiem błyszcząc, w miejscu stanie,

A potem, żaden temu ponno nie uwierzy,

Jak z niewymowną mocą w pierś osła uderzy

I ciśnie go do góry; ten jak ptaszę jakie

Zda się, gdy skrzydła na bok rozciągnie dwojakie;