Pełne są, padł i zaraz nabiedniejszy zdycha,

A głupi go, aby wstał, nogami popycha.

Lecz widząc, iż iść nie chce, rozgniewany srodze,

Po kamienistej wlecze za sobą go drodze.

72

Wlecze szalony Orland, choć dawno zdechłego,

Do kraju obracając bieg swój zachodniego;

A kiedy w przemorzonem żołądku głód czuje,

Gwałtem bierze, zabija, wsi gęste plundruje,

Owoce, mięso, chleby, co zastanie w domu,