A potem z gniewu żartko pomknie się do niego.

Chłop, jak poganiał szkapę kijem sękowatem,

Uderzy wzdłuż Orlanda. Ale głupi zatem

Najstraszliwszą zjęty jest wnet zapalczywością,

Co przeszła wszystkie miary zuchwałą skromnością,

Wnet pasterza onego, jak z blizka umierzył,

Pogruchotawszy kości z krwią, z mózgiem, uderzył.

8

Wpada na konia zaraz i przez różne drogi

Lata, biega; już, już ten ledwie tchnie ubogi.