Ujrzał szalony barkę, co się odpychała
Od brzegu, a dość ludzi w sobie przednich miała,
Którzy w rane zaranie, gdy wiatr wieje mały,
Na drugą stronę chcieli słone przebyć wały.
11
Namocniejszem zawołał głosem: »Postój, bracie!
»Weź mię: chcę ja też jechać, a o swej zapłacie
»Nie miej troski: oddam ją«. Ale głosy jego
Próżne wiatr w stronę morza pędzi szerokiego.
Barka leci po wodzie, jak najchyższa strzała,