Miękczy serce, gniewami objęte srogiemi;

Łzy, jako strumień żartki, z oczu wynikają,

Ciężkie wzdychania wkoło wiatry zagrzewają.

Prosi cały dzień smutna, nie da mu spać w nocy,

Aby zwlókł bitwę, aby nie ufał tak mocy.

Ten tuli jej lamenty, płacz z oczu ociera,

Choć sam od żalu już, już ledwie nie umiera.

38

Potem rzekł: »Najkochańsza żono moja, czemu

»Unosić się dopuszczasz żalowi przykremu?