Najświetniejsze i drzewa w tok kładą oboje;
Trąba brzmi, twarzy z strachu patrzącem blednieją,
Umilkli wszyscy, słowa przemówić nie śmieją.
I z tej i z owej strony, zwarwszy ostrogami,
Mężnych koni probują, siedząc na nich sami.
Potem z tak wielkiem pędem skoczyli do siebie,
Iż się ziemia trząść zdała, pioruny bić w niebie.
48
Stąd i zowąd widziałbyś tam orła białego,
Co przez powietrze nosi Jowisza samego,