Nie czeka giermków, sam się ubiera, ochoczy,

I płomień z oczu srogi ledwie nie wyskoczy.

Potem wsiada na konia co najdzielniejszego,

Na konia, co przedtem beł Orlanda mężnego,

I bieży jak najprędzej na plac naznaczony,

Aby przez szablę skończył o herb spórki711 ony.

Tamże zarazem i król z swem dworem przychodzi,

Szczęścia znowu probuje, porównać ich godzi.

47

Próżno, bo ci na głowy hełmy biorą swoje