Rozlewa krew haniebnie, srogą bitwę zwodzi.

52

I razu darmo krwawej szable nie wyniesie,

Strach w zagniewanej twarzy, a śmierć w ręku niesie;

Gdzie się obróci, zaraz wielkie widać rany,

Kogo zarwie, od dusze leci odbieżany.

Żadnemu nie przepuszcza, nie żywi żadnego,

Wszyscy polegli z wojska nieprzyjacielskiego.

Na pół śpiący, bezbronni i strachem objęci,

Nie bronią się tem, co tak są sławni i wzięci.