Kiedy się zapaśnicza potrzeba staczała.

Dzień po dniu drogę śpieszy, aż przybył do tego

Mostu, kędy straż broni przejazdu wolnego.

Trąbią w róg, aby słysząc Rodomont surowy,

Według zwyczaju gościa przyjąć beł gotowy.

Ten w ocemgnieniu zbroję wdział, miecz przypasuje,

Wsiadł na koń, Brandymarta w pół mostu pilnuje.

66

Dużem głosem, co równy jego okrutności,

Woła: »Ktokolwiek, coś tu w ten kraj i w te włości