Syn Monodantów, grabię iż z dusze miłował,
Serdecznie mizernego przypadku żałował;
Odważa się szukać go, pracej nie lituje,
Aż go najdzie gdziekolwiek, aż go poszlakuje.
Wsiada na konia, smutny, zaraz w onej dobie,
Za przewodnika wziąwszy piękną dziewkę sobie;
Myśli, jako postąpić; trudno wynicować
Durnego752: zawsze on chce swych głupstw naśladować.
65
Tam jedzie, gdzie go dziewka nadobna widziała,