Ale dzielność, która swych nigdy nie opuści,
Sprawi to, że mu łatwie Norandyn odpuści;
Który przybieżawszy tam, ujźrzał znamienitych
Rycerzów swych, wielkiemi ranami zabitych,
Świadectwo jego męstwa pewne, bo się zdały,
Że z Hektora samego rąk powychadzały,
I widzi, że niesłusznie uczynił onemu
Krzywdę bohatyrowi tak zawołanemu.
65
Potem bliżej przystąpił i wejźrzał mu w czoło