Stamtąd ich po miasteczkach, po wsiach ludnych ciągnął

Dotąd, aż do Damaszku wielkiego przyciągnął;

Owszem, jeszczeby ich beł różnemi drogami

Przez tysiąc mil prowadził, trapione mękami,

Ażby beł brata nalazł, na którego zdanie

I rozsądek miał Martan wziąć swoje karanie.

87

Kazał się Martanowej czeladzi z rzeczami

W zad wrócić do Damaszku i koniom z jukami,

Gdzie przyjachawszy zastał, że tam i na stronie