Tem napierwej Gryfona śmiałego zawadził

I tak, jako potrzeba, z siodła go wysadził;

Potem ledwie uderzył w tarcz Akwilantowi,

Jako spadł i nogami grzebał po piaskowi.

119

Inszy także rycerze mężni, znamienici,

Od Sansoneta byli drzewem z koni zbici.

Pospólstwo w nogach samych pokłada nadzieje,

Król od jadu wielkiego dobrze nie szaleje.

Wtem zuchwała Marfiza ze dwiema zbrojami,