Całą noc ona sroga niepogoda trwała,

Która się wszytkiem piekłom ciemnością równała;

Szyper mniejszej się burze zastać spodziewając,

Bieży, sztyr na najwiętszą głębią obracając,

I jak najpilniej boków, póki okręt cały,

Strzeże, a twardą sztabę obraca na wały,

Jednak nie bez otuchy i dobrej nadzieje,

Że się wróci pogoda, skoro rozednieje.

145

Ale i w dzień, jeśli go dniem nazwać możemy,