Zerbin woła, aby beł żywo poimany.
On się kręci, jak cyga181, nakoło po lesie,
A miły ciężar przecię na ramionach niesie.
Przy dębie i przy buku co nań biją z koni,
Jako najlepiej może, nieszczęsny się broni;
Nakoniec, spracowany, swoje miłe brzemię,
Snując się koło niego, upuszcza na ziemię,
7
Jako więc niedźwiedzica, kiedy łowiec śmiały
Na jej jamę napadnie, w końcu ostrej skały