I teraz jej tego wstyd; ale bóg miłości

Nie mógł znieść takiej pychy i takiej hardości

I na ścieszce, gdzie Medor leżał ledwie żywy,

Czekał jej, przyłożywszy strzałę do cięciwy.

20

Skoro udatna dziewka ujźrzała rannego

Młodzieńczyka i śmierci ostatniej blizkiego,

Który barziej, niż siebie samego, żałował

Tego, że pana swego jeszcze nie pochował,

Poczuła, że jej litość przez piersi przepadła