Kiedy go leżącego napierwej ujźrzała;

Potem widząc piękną twarz i gładką jagodę,

Obyczaje i grzeczność i jego urodę,

Poczuła, że ją gryzł mól z nienagła zakryty

I zajął się w niej płomień miłości obfity,

Który w niej z lekka palił serce zapalone,

W ogniu ciężkiej miłości wszytko utopione.

27

Pasterz on miał dom w lesie, nizko postawiony,

Między dwiema wzgórkami, wczesny184 i przestrony,