Jemu każdy dzień prawie piękności przydaje:

Sama pełna wnętrznego ognia tle i taje

Tak, jako pospolicie taje śnieg zagrzany,

Od słońca gdzie na polu przestronem zastany.

30

Jeśli nie chce od żądzej umrzeć w tej niemocy,

Potrzeba się jej zdobyć na prętkie pomocy.

I zda się jej, że czekać byłoby czas długi,

Ażby u niej, czego chce sama, żądał drugi.

Tak zrzuciwszy wszytek wzgląd i wstyd Angelika,