Jeszczeby labirował210 i po głębi pływał,
Ale żaglów i masztów wszytkich popozbywał;
Ławy wszytkie już beły barzo potłuczone
I drzewo srogiem szturmem dziwnie powątlone.
W port też wjachać było chcieć umrzeć tam koniecznie
Albo w pęcie i w przykrej niewolej żyć wiecznie;
Bo każdy musi umrzeć lub nosić okowy,
Kogo tam błąd lubo los zaniesie surowy.