W pałacu miecze, tarcze i zbroje zebrała,

Które na się żeglarze, kupcy obłóczyli,

Którzy na poły nadzy271 i bezbronni byli.

Jedni spali, a drudzy straż odprawowali

I miedzy się odmienne prace podzielali,

Co raz patrząc, jeśli się niebo czerwieniało

Na wschód słońca i jeśli świtać poczynało.

82

Jeszcze beł, wyjeżdżając z morza, pan światłości

Nie rozegnał, jak trzeba, mroków i ciemności,