119
Choć się gniewał, gdy babie Zerbin wejźrzał w oczy,
Począł się śmiać do zdechu onej szpetnej mocy285.
Różna mu się daleko stara twarz widziała
Od szat, które na sobie szpetna baba miała,
I Marfizie, co obok z nią jedzie, powiada:
»Pewnieć ta twoja panna kłopotu nie zada,
»Mój cnotliwy rycerzu: założę się drogo,
»Że ktoćby jej miał zajźrzeć, nie najdziesz nikogo«.