O to, że lepiej konia nie ściskał kolany.
Śmiejąc się sama w sobie, baba nie przestawa
Drażnić go i więtszej mu żałości przydawa,
Wspomina mu umowę i ślub obiecany.
Zerbin, który zna, że jej jest obowiązany,
Spuszcza uszy, jako koń utrudzony z drogi,
Co ma w gębie wędzidło, u boku ostrogi.
132
I wzdychając zbyt ciężko, sam mówi do siebie:
»Jakiż to, o fortuno, frymark zły u ciebie!