»W świetną się swoję zbroję zwyczajną ubrawszy,

»Jachał z zamku, mając w tem umysł utwierdzony

»Nie wracać się, póki żyw, nigdy do tej strony.

»Ale mu zła fortuna tego zabroniła

»I dobre jego żądze wniwecz obróciła.

»Mąż się wtem z drogi wraca i srodze płaczącą

»W domu żonę zastawa i narzekającą,

21

»Twarz upłakaną, włosy roztargane miała.

»Pyta jej, o co się tak barzo frasowała,