»I na śmierć, jakiej godna, ogniową skazali«.
67
Tak mówił Hermonides nie bez utrapienia
I chciał jeszcze powiedzieć, jako się z więzienia
Wykradła, ale nie mógł dla zbyt słabej siły
I dla krwie wypuszczonej z obrażonej żyły.
Wtem jego dwaj lokaje gałęzie złożyli,
Ucięte tamże w lesie, i nosze zrobili,
Na które go włożyli, jak na jakie mary,
Bo inaczej iść stamtąd nie mógł z żadnej miary.