Nakoniec i on sam wbiegł; tu dopiero zginął

Ślad, którem szedł, bo wieśniak daleko wyminął;

Nie widzi go, nie widzi Rabikana więcej,

Bieży przecię, by wściekły, co może naręcej.

15

I tam i sam wartuje338 po budownem dworze,

Po salach i po izbach, po każdej komorze,

Bez pożytku, i już go poczyna nadzieja

Opuszczać, aby naleźć miał swego złodzieja.

Nie wie, gdzie mu skrył konia, konia tak rączego,