I dźwięk straszny wypuścił, tak wszytkich potrwożył,

Że w zawód uciekali, by gołębie w ciszą,

Kiedy więc wystrzeloną rusznicę usłyszą.

Ale i czarnoksiężnik niemniej potrwożony

I na sercu niezmiernem strachem pomrożony,

Zbladł na twarzy i jako nadalej uchodzi,

Aż tam, gdzie go dźwięk strasznej trąby nie dochodzi.

22

Uciekł sam strażnik, wszyscy uciekli więźniowie,

Oni tak sławni, oni tak wielcy mężowie,