Czego chciał, czego szukał, to nalazł z trafunku:

Nadjachał, jadąc potem, studnią zbyt głęboką,

Obsypaną kamieniem i twardą opoką,

Gdzie bydło napasione w południe chodziło

I upragnione w znoje letnie się poiło.

Rzekł Rugier: »Nie będziesz mię, o zła tarczy, lżyła,

»Nie będziesz mi już więcej sromoty czyniła!

92

»Niechaj to będzie hańba moja ostateczna,

»Którą mam mieć na świecie, o tarczy bezecna!«