34

Przysiągł to beł pohaniec i zaklął się srodze,

Pierwszy koń, który mu się miał trafić na drodze,

Wydrzeć; a to beł pierwszy, nad który piękniejszy

Nie mógł być i coby rząd mógł mieć kosztowniejszy;

Udał mu się, tylko że sromoty się boi,

Widząc, że białejgłowie brać go nie przystoi.

Mówi często, patrząc nań, z gniewem i z łajaniem:

»Niestetyż mnie, że pana jego niemasz na niem!«

35