I pod suknią oba jem boki przepasała.
43
Wrócił się prędko Zerbin, który darmo w tropy
Bieżąc za Bradamantą, patrzył bitej stopy,
Bo trafił ścieszkę, co się w kilka dróg dzieliła,
To na dół, to na górę, a ślady myliła.
Do tego już też późny wieczór następował,
Nie radby beł gdzie w polu pod niebem nocował,
I dla noclegu śpiesznie pojachał z doliny
W towarzystwie niezbożnej, przeklętej Gabryny.