I gdzie go one gęste prowadziły gminy.

On od ziemie podniósszy pochyloną głowę

Tak, że mógł dobrze słyszeć Orlandowę mowę,

Wszytkę prawdę powiadał, jako się toczyła,

Tak dobrze, tak wyraźnie, że to jawna była

Orlandowi z jego słów, że nie beł nic krzywy

I niewinnie miał umrzeć rycerz nieszczęśliwy.

57

Ale skoro usłyszał, że go na noclegu

To potkało u grabie z Wysokiego Brzegu,