Odtąd, jako od zbójców wyzwolona była,
W towarzystwie z Orlandem ustawnie jeździła;
A w on czas, kiedy on lud tak wielki widziała,
Co to było, Orlanda strwożona pytała.
On powiedział: »Ja nie wiem«. Potem ją zostawił
Na górze, a sam się wskok w równinę wyprawił
I ujźrzawszy Zerbina, z pierwszego wejźrzenia
Osądził, że beł rycerz godny poważenia.
56
Przystąpiwszy pyta go, dla której przyczyny