Zdjął sobie z głowy szyszak Orland utrudzony,
Toż i Zerbin uczynił, od niego proszony.
Skoro w twarz Izabella znajomą wejźrzała,
Z wielkiej radości zbladła i nagle zmartwiała;
Potem się zstaje, jak kwiat śliczny, umoczony
W niepogodę, od słońca z rosy osuszony.
68
Bez względu się żadnego do niego porwała
I u szyje mu wisząc, mocno go ściskała;
Słowa ani przemówi, tylko co na ono