Grabia wziął Duryndanę pierwej, co wisiała

Na drzewie i zwyciężcy w nagrodę iść miała,

I przypasał ją na bok; potem koniem ruszył

Tam, kędy Mandrykarda naleźć sobie tuszył.

100

Ale iż beł pohańca zniósł koń z prostej drogi,

Zbywszy munsztuka, między ciernie, między głogi,

Dwa dni daremnie jeździł grabia tamtem krajem,

Nie mogąc się z niem potkać żadnem obyczajem

I dowiedzieć się o niem; a wtem na zielonej