Nalazł w on dzień nieszczęsny, Orlandzie nieboże,

Tak wielkie, że ich pióro wypisać nie może.

102

Obracając się wkoło, widzi popisane

Na skórach różne drzewa i pokarbowane;

Skoro okiem przebieżał od sęka do sęka,

Poznał, że to boginiej jego własna ręka.

To miejsce było jedno z tych, kędy wieczorem

I z rana na przechadzki częstokroć z Medorem

Angelika z blizkiego domu więc chadzała,