Słów na skargi, a na płacz łez i wilgotności.

113

Nakoniec ciężka żałość wewnątrz w niem została,

Która nazbyt skwapliwie z niego wypaść miała,

Jako woda zostawa w naczyniu u szyje

Ciasnem, wewnątrz brzuchatem, gdy kto z niego pije;

Bo skoro je tylko dnem wywróci do góry,

Wilgotność, co chce gwałtem prędko wypaść z dziury,

W onej się ciasnej drodze trudni i zachodzi

Sama sobie i ledwie kroplami wychodzi.